Gęsi klucz do polskiej tradycji

Józef Rapacki „Gęsiarka”

Józef Rapacki „Gęsiarka”

Jeżeli zamkniemy oczy i przywołamy tradycyjny obraz polskiej sielsko – anielskiej wsi nasza wyobraźnia podsunie nam wierzbę plączącą, zieloną łąkę i małą gęsiarkę ze stadkiem białych ptaków. Ponieważ gęś to nie tylko mocny punkt polskiej kuchni, ale także ważny element polskiej kultury.

W dawnych czasach gęsi były hodowane w każdym gospodarstwie jako źródło mięsa, tłuszczu i przede wszystkim pierza. Odpowiedzialność za stadko spoczywała zazwyczaj na najmłodszym dziecku w rodzinie które wierzbową witką codziennie rano wypędzało gęsi na łąkę. Nie był to przykry obowiązek, związany zazwyczaj z zabawami z innymi „gęsiarkami”, wyrabianiem wierzbowych piszczałek, pierwszymi przyjaźniami. W niektórych rejonach kraju stosowana zbiorowy wypas gęsi, wczesna wiosną spędzając stada z całej wsi na nadrzeczne łąki i pozostawiając je tam same sobie, w pół dzikiej hodowli aż do jesieni.
Kiedy gęsi osiągały wiek 10 tygodni przychodził czas na pierzawki – pierwsze skubanie ptaków, powtarzane później co 7 tygodni. Pierzarki odbywały się kolejno w każdym gospodarstwie, gdzie kobiety zbierały się na podwórzach, trzymając gęsi miedzy kolanami wyskubywały im pióra.

Dzisiaj wiele organizacji ekologicznych protestuje przeciwko skubaniu żywych ptaków, oceniając ból związany z wyrywaniem pierza do tego, jaki odczuwa człowiek przy wyrywaniu włosów. Obecnie skubanie gęsi przeprowadza się maszynowo, a także w związku ze skróceniem okresu hodowlanego, rzadko na żywym ptactwie.
Pierze produkowane w Polsce jest bardzo cenione ze względu na specyficzna budowę puchu, który w wyniku wilgotności i stosunkowo chłodnego klimatu ma unikalną gęstość i sprężystość i długo utrzymuje ciepło.

Wróćmy jednak do naszych pierzastych tradycji. W dawnej Polsce gospodarze sprzedawali pierze obwoźnym handlarzom, jednak przede wszystkim robiono z nich pierzyny i poduszki na domowy użytek. Żadna szanująca się panna nie mogła wyjść za mąż bez odpowiedniej puchowej wyprawy. Pierze trzeba było odpowiednio przygotować – oderwać miękki puch od twardej szypułki. Robiono to w długie zimowe wieczory, podobnie jak w przypadku skubania, spotykając się kolejno w domach wszystkich gospodyń. Wieczory te były okazja do opowiadania ciekawych historii, plotek, a także zabaw tanecznych i romansów. Darcie pierza kończyło się wyskubkiem – każda gospodyni u której kończono pracę, przygotowywała kołacze i mięsiwo, podawała wino, często też zapraszano grajka. I tak, ciężka i nużąca praca zamieniała się w główny punkt wiejskiego życia towarzyskiego.

Mówiąc o gęsim pierzu, niemożna pominąć tradycji pisania gęsim piórem. Co ciekawe, tylko sześć piór z każdego ptaka nadawało się do pisania. Pióro, trzeba było najpierw sparzyć w gorącym piasku, tak aby można było zdjąć cienką białą błonę pokrywającą trzonek. Następnie pióro zanurzano w roztworze ałunu, aby stwardniało. Po zaostrzeniu nadawało się do pisania. Również dzisiaj można kupić przygotowane w ten sposób pióra, które wykorzystuje się w sztuce kaligrafii.

Ciekawym elementem dawnej hodowli gęsi było podkuwanie. Ponieważ ptaki przeznaczone na sprzedaż przemieszczały się na własnych nogach (czasami nawet po kilkadziesiąt kilometrów) chroniono ich łapki przed uszkodzeniem w czasie podróży. Stado gęsi przeganiano przez rozgrzany lepik (nie był on gorący, także nie było to bolesne ani nieprzyjemne) a następnie przez drobny piasek. W ten sposób, na gęsich nóżkach tworzyła się twarda podeszwa, które zapewniał bezpieczne dotarcie do celu.

Dzisiaj wszystko wygląda już inaczej, jednak kiedy w zimowe wieczory otulamy się ciepłą puchowa kołdrą przypomnijmy sobie Staffowską gęsiarkę, która z czteroletnią powagą zaganiała gąski na łąkę.

Zdjęcie: Józef Rapacki „Gęsiarka” 1922; www.artyzm.com

Możliwość komentowania jest wyłączona.